|
Wpisany przez Administrator
|
|
Strona 1 z 10 Z życia małżeństwa… - czyli trochę humoru przed ślubem…
Â
Było sobie takie średnio dobrane małżeństwo. Żona dewotka, a mąż pijak. Pewnego razu żona zdenerwowana na męża mówi: - Słuchaj nawróciłbyś się, poszedł do kościoła... - Nie, stara, mowy nie ma, umówiłem się z kolesiami! - A za sto złotych? - A za sto to spoko. Przyszła niedziela, mąż poszedł do kościoła, a żona sobie myśli: " pójdę, zobaczę co on tam robi...". Przyszła do kościoła, patrzy a mąż chodzi po całym kościele, wchodzi do zakrystii, podchodzi do ołtarza, zagląda do konfesjonałów... Zdziwiona podchodzi i pyta: - Co ty robisz? A mąż na to: - Zrzuta była a nie wiem gdzie piją... * * * Jedzie Arab na wielbłądzie już trzeci dzień, obok niego ledwo biegnie żona, widać ze już nie daje rady. W pewnym momencie Arab zatrzymuje się i mówi do żony: - Wracaj do domu i przynieś flamaster Żona patrzy na niego zdumiona, no, ale przecież nie zaprotestuje... Minęło 6 dni żona, ledwo rusza nogami, skrajnie wycieńczona wraca z flamastrem. Podaje go mężowi, na co on: -Namaluj mi na plecach szachownice! Żona patrzy na niego jak na wariata, ale bez szemrania wykonała polecenie. Gdy już skończyła mąż do niej: - A teraz podrap mnie w C4! * * * Kowalscy postanowili pójść do opery. Kiedyś w końcu trzeba... Ubrali się odświętnie w garnitur i suknie wieczorowa. Ustawili się po bilety w kolejce pod kasą. Przed nimi gość zamawia: - Tristan i Izolda. Dwa poproszę... Kowalski jest następny: - Tomasz i Kasia. Dla nas tez dwa... * * *
|
|
Poprawiony: środa, 28 kwietnia 2010 15:51 |